Jak być dobrym ojcem?

Ojcostwo, ale i macierzyństwo owiane jest wieloma mitami, niedomówieniami i związane z wieloma tematami tabu. Nie bez znaczenia jest kultura, w której żyjemy oraz społeczny klimat, który jest tłem i w dużym stopniu determinuje oraz definiuje ważne dla nas pojęcia takie właśnie jak ojcostwo czy macierzyństwo. Pojawiają się też pewne zasady. Zasady są potrzebne, w moim odczuciu głównie po to, aby utrzymać porządek. Trud polega na tym, że przy tak dużej różnorodności ciężko ustalić takie, które pasują wszystkim. Należy też pamiętać, że te zasady/definicje ktoś ustala i ustala je zgodnie z własnym punktem widzenia oraz wartościami.

Przyjęło się, że mimo wszystko zasad szczególnie tych przyjętych społecznie się trzymamy, nie próbujemy ich rozumieć, uczymy też tego swoje dzieci i wychodzimy z założenia ze stosując się do zasad zasłużymy na miano dobrego obywatela/człowieka. Z jakiego powodu piszę o zasadach? Ponieważ zasady i stosowanie się do nich traktuję jako punkt wyjścia do tematu ojcostwa. Myślę, że zasady czy społecznie określone role to sztywne uniformy, w które wchodzimy w pewnym stopniu porzucając siebie i to jacy jesteśmy.

Z rolą ojca jest dokładnie tak samo. A już samo słowo rola wskazuje, że będziemy coś odgrywać, według jakiegoś scenariusza, czyli zapewne według tego co społecznie przyjęło się jako zadania dla ojca. I żeby była jasność, nie mam nic do zasad, uważam, że są potrzebne. Zwracam jedynie uwagę na fakt, że w pewnym sensie usztywniają nas i że przesadne się ich trzymając idziemy na łatwiznę, obawiając się skorzystać z własnych zasobów i wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje. Ale co z tymi ojcami?

 

WSZYSTKO DO GÓRY NOGAMI

 

Ojciec – głowa rodziny, z pozycją, szanowany, utrzymujący rodzinę, podziwiany. Poniżej matka – zajmująca się dziećmi i domem. Dalej dzieci – wykonujące polecenia rodziców. Tak w dużym uproszczeniu myślało się kiedyś o rodzinie (i trochę myśli do dziś) i na tej podstawie ją organizowano.

To, że ojcowie postanowili włączyć się w wychowywanie dzieci wymaga po pierwsze w pewnym sensie zejścia z „piedestału”, a po drugie znalezienia dla siebie miejsca na nowo w strukturze rodziny, która stanęła trochę na głowie. I jedno i drugie jest bardzo trudne.

Nasuwa się pytanie skąd czerpać siłę, jeśli porzucamy piedestał oraz wiedzę na temat tego jak być ojcem. Własnych ojców często ciężko naśladować, bo niejednokrotnie wpisują się oni w „ten starszy” model rodziny. Kończy się to często tak, że ojcowie naśladują matki swoich dzieci, robią to samo co one wychodząc z założenia, że to ekspertki w tym temacie. Ale czy naśladowanie to jedyna droga? Czy o to w tym chodzi? Czy matka jest w posiadaniu jakiejś tajemnej wiedzy bądź tajemnych umiejętności niedostępnych dla ojca?

Myślę o autentyczności. O tym jaki jesteś drogi ojcze jako człowiek? Najpotężniejszym narzędziem jakie dzierży ojciec jest on sam i jego gotowość na to, by dać się dziecku poznać. Nie chować się za plecy własnego ojca, matki swojego dziecka, zasad czy reguł. Dać się poznać i chcieć poznać swoje dziecko. To jedyna możliwość na stworzenie bliskiej relacji.

Odbyłam kiedyś rozmowę z jednym ojcem, która uświadomiła mi przed jaką trudnością stoją współcześni ojcowie. Mój rozmówca miał wtedy dziesięciomiesięcznego syna i rozmawialiśmy o tym czego potrzebował, gdy syn się urodził. Odpowiedział mi, że potrzebował wtedy konkretnych wskazówek co i jak ma robić. Pomyślałam sobie wtedy o niepewności i braku możliwości oparcia się o siebie i skorzystania z własnych zasobów. Ten ojciec potrzebował wesprzeć się o konkret, zupełnie tak jakby bycie ojcem wymagało jakichś specjalnych umiejętności.

Zapytałam czy gotowa instrukcja rozwiązałaby jego problem? Tak rozwiązałaby – odpowiedział i nadal czuję, że tego potrzebuje.

Potrzebuje wiedzieć jak być dobrym ojcem… Pomyślałam, że jeśli zakładamy, że jakiś zbiór zasad rozwiąże nasze problemy z ojcostwem to idąc dalej można dojść do wniosku, że myślimy, że wszystkie dzieci są takie same i potrzebują tego samego, a rola „ojciec” to wyuczone formułki i konkretne narzędzia, które stosuje się w konkretnych sytuacjach. To strasznie mechaniczne – nie sądzicie? Jeśli potrzebujesz wiedzieć jak usypiać dziecko – to Twoje konkretnie (i to chyba jedyny konkret :)), to musisz je poznać i wiedzieć co lubi i co je uspokaja.

Nie potrzebujesz żadnych narzędzi. Potrzebujesz czasu spędzonego z dzieckiem i wiedzy jakie jest. To tyle albo i aż tyle.

 

OJCIEC TEŻ CZŁOWIEK

 

A może i przede wszystkim. Wiele kwestii byłoby prostszych, gdy w ojcu w pierwszej kolejności zobaczyć człowieka, mężczyznę. I gdyby każdy ojciec tak właśnie na siebie patrzył. O ojcach mówi się, że są wycofani, nieobecni, niepewni, ale nie wynika to zupełnie z roli ojca, tylko z wewnętrznych konfliktów, które przeżywają, gdy w domu pojawia się dziecko.

Konfliktów wokół tego jak być dobrym ojcem mimo braku wzorców. Wokół stereotypów, że zmienianie pieluch jest niemęskie. Wokół sprzecznych oczekiwań „Bądź macho, ale takim delikatnym i wyrozumiałym” (mam nadzieje, że zauważyliście, że tego nie da się zrobić, a jednak kobiety tego oczekują a mężczyźni podejmują wyzwanie). Wokół bezwarunkowej miłości, którą darzy ojców dziecko a ojcowie jej nie znają, bo miłość w związku oparta jest przecież zawsze na jakichś warunkach. Wokół straty swojej pozycji z głównego zainteresowania swojej partnerki na pozycję nr 2, gdy partnerka automatycznie zmienia się z partnerki w matkę. To całkiem skomplikowane. Warto mieć świadomość, że to co przeżywasz jest zupełnie normalne, nie świadczy o Twojej słabości. Nie wycofuj się, szukaj miejsca dla siebie, kreuj przestrzeń, rozmawiaj ze swoją partnerką. Twoja obecność jest ważna.

 

ZAJMIJ SIĘ WRESZCIE DZIECKIEM!

 

Dobry ojciec definiowany był do tej pory przez pryzmat tego na jakim poziomie potrafił zapewnić byt swojej rodzinie. To było jego główne zadanie. I to nie zniknęło. To co często słyszę podczas rozmów z rodzicami to pewnego rodzaju rozczarowanie wynikające z braku porozumienia i braku rozumienia stanowiska matki i ojca dziecka. Gdy mężczyzna dowiaduje się, że będzie ojcem włącza się w nim poczucie finansowej odpowiedzialności za dziecko i matkę.

By wywiązać się z tego zadania oddaje on się pracy ze zwiększoną motywacją. Gdy oddaje się pracy znika z życia rodzinnego, chociaż jest wtedy bardziej potrzebny. I tu pojawia się pretensja o brak zaangażowania. Ale jak to – pyta ojciec? Przecież zaharowuję się dla Was! I to prawda. Nie czując się ekspertem w realizacji zadań domowych – oddaje się pracy, bo tam jest większe prawdopodobieństwo sukcesu, ale też w pewnym sensie wymówka od podjęcia nowych zadań, tych właśnie związanych z opieką nad dzieckiem.

To strach, że się nie spiszą, zawiodą, zranią, skrzywdzą, bo przecież nie wiedzą, a ta niewiedza zwiększa prawdopodobieństwo popełnienia błędu i narażenia się na krytykę, więc po co, lepiej w pracy. Jednak, drodzy Panowie przy pełnym szacunku motywacji do zarabiana pieniędzy miejcie na uwadze fakt, że pozbawiacie się pięknej, bliskiej i niezwykle ubogacającej relacji z własnym dzieckiem, wychodząc z założenia, że to zadanie matki, że Was to nie dotyczy.

Jesteś ojcem i to jaki obraz mężczyzny uwewnętrzni Twoje dziecko zależy w dużej mierze od Ciebie. Więc tak, temat opieki na dzieckiem dotyczy Cię (!). Myślę, że czas przestać sztywno się trzymać tego co było. To co było dawno minęło. Mamy zupełnie nowe czasy i okoliczności. Możemy być jacy chcemy, możemy być sobą, możemy robić to po swojemu i chociaż może nie zawsze wiadomo jak być sobą i czego się chce to apel jest jeden, nie uciekajcie w pracę/hobby/inne dziedzin życia.

To nie firma Cię definiuje, to nie ilość pieniędzy Cię definiuje, to bliskość z drugim człowiekiem jest motorem do życia a o bliskość z dzieckiem trzeba dbać, trzeba jej chcieć. I jeśli się boisz, to bój się i rób, w końcu strach ustąpi miejsca szczęściu i satysfakcji, obiecuję Ci to. A i chcę powiedzieć jeszcze jedno, wiem, że matki zachęcają ojców do opieki nad dzieckiem, często złoszczą się, że otrzymują zbyt mało zaangażowania, ale z drugiej strony niechętnie oddają „pałeczkę”. Dla części kobiet bycie najważniejszą dla swojego dziecka to na tyle ważna sprawa, że niechętnie robią przestrzeń dla ojca, bywają też bardzo krytyczne „Nikt nie zrobi tak dobrze jak mamusia” i to niestety części Panom zostaje na całe życie 🙂 (śmieszne i nieśmieszne). Tak więc wcale nie jest powiedziane, że na przykład o czas sam na sam z dzieckiem będziesz musiał zawalczyć.

Jesper Juul w jednej ze swoich książek dał doskonałe porównanie. Zacytuję „Wyższość matek w odniesieniu do dzieci jest takim samym stereotypem jak wyższość mężczyzn w kwestii utrzymania rodziny. Wielu mężczyzn, których kobiety zarabiają więcej, ma z tego powodu poważne problemy z samooceną. Tak samo zatem mogą czuć się kobiety, których mężowie lub partnerzy doskonale radzą sobie z odpowiedzialnością za dziecko”.

 

HISTORIA MA ZNACZENIE

 

Myślę, że głośno i wyraźnie należy powiedzieć drogi ojcze, że jeżeli uważasz, że nie naśladujesz swojego ojca, ponieważ nie uważasz go za wzór i nie chcesz fundować swojemu dziecku własnej historii to możesz być w błędzie. Nasi ojcowie „siedzą” w nas niezależnie od tego czy traktujemy ich jako przykład czy antyprzykład. Im bardziej się przed tym bronimy tym większą skłonność mamy do dostrzegania niechcianych zachowań u innych, w tym u własnych dzieci. Jeśli uważamy, że nasz ojciec jest/był narzucający własne zdanie jesteśmy wyczuleni i wrażliwi by reagować i dostrzegać tę cechę u innych. Łatwiej widzieć ją u innych, trudniej u siebie. Nie jest też obojętne to w jakim klimacie emocjonalnym byłeś wychowywany, jaki był podział ról w Twoim domu, ponieważ na nieświadomym poziomie będziesz próbował stworzyć taki dom z jakiego wyszedłeś szukając partnerki, w której zobaczysz swoją matkę. To oczywiście jest duże uproszczenie i rzadko kiedy bywa to tak jednoznaczne, jednak konieczne do wzięcia pod uwagę, gdy myślisz o sobie jako o ojcu i gdy szukasz dla siebie miejsca.

 

PO CO SĄ OJCOWIE?

 

Głównym zadaniem ojców jest bycie w pewnym sensie strażnikiem równowagi między symbiozą dziecka z matką, a kontaktem dziecka ze światem zewnętrznym. Kobiety mają tę przewagę, że to w ich łonie dziecko rozwija się przez  dziewięć miesięcy co nie oznacza wcale, że są pod pewnymi względami lepiej przystosowane czy w jakiś sposób dedykowane do opieki nad dzieckiem. Jedynie karmienie piersią wyróżnia kobietę, pozostałe kwestie związane z opieką nad dzieckiem może równie dobrze wykonywać matka jak i ojciec. Utarło się, że to matka jest głównie odpowiedzialna za dziecko. I w związku z tym chcę powiedzieć, że zadaniem ojca jest BYĆ. Zaznaczać swoją obecność, podejmować się opieki, spędzać czas, nie bać płaczu, nie bać bólu, nie bać się tego, że się nie potrafi. To nie jest tak, że kobiety pewne umiejętności mają wrodzone. Wszystkiego trzeba się nauczyć i muszą się tego nauczyć tak samo matki jak i ojcowie.

Matki uczą się tego szybciej, bo na nich spoczywa odpowiedzialność za dziecko i nie mają wyjścia. Ojcowie mają, ich wyjściem jest matka dziecka. Jeśli w ten sposób będziemy podchodzić do tematu ojcostwa to ojciec bardzo szybko zejdzie na drugi plan. Jeśli w każdej kryzysowej sytuacji to matka będzie grała pierwsze skrzypce dziecko bardzo szybko nauczy się, że to od niej może czerpać pomoc, nie od Ciebie drogi tao i czy tego chcesz czy nie tak właśnie będzie ono na Ciebie patrzyło. Dziecko po przyjściu na świat otwiera się w takim samym stopniu na matkę, jak i na ojca i tylko od Ciebie zależy czy tak zostanie.

Silna więź z ojcem sprzyja rozwojowi dziecka w sferze poznawczej emocjonalnej i społecznej. By nawiązać silną więź trzeba będzie trochę „powalczyć” o swoją pozycję, zdobyć zaufanie matki dziecka, być stanowczym w dążeniu do kontaktu, nie poddawać się, próbować, nie bać się błędów i przede wszystkim ufać sobie.

 

JAK WZIĄĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA WŁASNE DZIECKO – PRZYDATNE WSKAZÓWKI

 

Bycie odpowiedzialnym za własne dziecko to poczuwanie się i rozumienie, że za jego życie i zdrowie odpowiadasz w równym stopniu jak matka. Jesteś jego pełnoprawnym opiekunem i za wyjątkiem karmienia piersią możesz wykonywać wszelkie czynności, które wiążą się z opieką na dzieckiem. Odpowiedzialność za dziecko to również wiara w to, że potrafisz, że nie jesteś w niczym gorszy. I jeśli tylko dasz sobie szansę i spędzisz z własnym dzieckiem sam na sam wystarczająco dużo czasu to będziesz ekspertem w usypianiu, w utulaniu w zabawie w opowiadaniu bajek i wspólnych szaleństwach.

Będziesz jego ojcem, który je aktywnie wychowuje a nie ojcem, który pomaga matce w wychowywaniu. To najlepsze co możesz zrobić dla swojego dziecka, siebie i matki Twojego dziecka. Do dzieła tato!

 

    1. Bądź przy porodzie. Z jednym ale. Jeśli uważasz, że nie chcesz, nie czujesz się na siłach, bądź cokolwiek innego mówi Ci, że to nie jest dobry pomysł to tego nie rób. Ważne by była to Twoja decyzja i byś rozumiał ją.

    2. Kanguruj po porodzie. Kontakt skóra do skóry jest niezwykle ważny. Po porodzie matka Twojego dziecka może być w różnym stanie, może nie móc zająć się dzieckiem. To dobry moment by przejąć opiekę nad maleństwem i rozpocząć w ten piękny sposób Waszą wspólną przygodę – kładąc je nagie na swoją nagą klatkę piersiową. Zalet kangurowania jest całe mnóstwo, nie jest to jednak przedmiot tego artykułu.

    3. Bądź w domu po powrocie ze szpitala w domu tak długo jak to tylko możliwe. W tym czasie, noś na rękach, w chuście, usypiaj, chodź na spacery, ubieraj, przebieraj.

    4. Miej z dzieckiem wspólny czas – zaplanuj sobie czynności, za które odpowiadasz tylko Ty. Dobrym pomysłem jest to, abyś na przykład zawsze to Ty kąpał maleństwo – już od pierwszych dni.

    5. Podejmuj samodzielne decyzje w sprawie dziecka, nie daj sobie wmówić, że źle nosisz dziecko, źle zmieniasz pieluszkę, źle je karmisz tylko dlatego, że matka dziecka robi to inaczej. Robisz to na swój indywidualny sposób i jeśli czujesz, że masz rację nie ustępuj, nie oznacza to jednak, aby zawsze upierać się przy swoim i nie słuchać tego co do powiedzenia ma druga strona.

 

logo Rodzicielstwo szyte na miarę

Wszystkiego dobrego!

Sylwia

PS. Porozmawiajmy w social mediach!

Facebook Rodzicielstwo Szyte Na Miarę

Instagram