Myśląc o jakiejkolwiek skutecznej zmianie należy zacząć od fundamentów, czyli przekonań. Gdy myślisz o zmianie, na pewno zastanawiasz się co konkretnie chciał(a)byś/ dzięki temu osiągnąć i co – krok po kroku – powinnaś/eś zrobić. Planujesz działania, podejmujesz decyzje i dokonujesz zmiany. Wszystko jednak to dzieje się na płaszczyźnie zewnętrznej, wykonawczej i zadaniowej. Co robisz nie tak?

Nie możesz zapomnieć o tym, że aby zmiana była trwała, potrzebujesz zmian w swoim postrzeganiu świata jak i swojej w nim roli. Jednym słowem potrzebujesz odpowiedniej osobowości, która gotowa jest na zmianę i ma świadomość tego, że to co myśli o świecie i sobie nie jest prawdą absolutną. Należy mieć w sobie pewnego rodzaju elastyczność i trzeźwość umysłu, aby umieć odróżnić fakty od tego, co tylko Ci się wydaje.

Przekonania nie mogą stać na drodze

Przekonania są Ci niezbędne do porządkowania rzeczywistości i nie ma w tym nic złego, dopóki będąc w ich posiadaniu nie stoisz sobie na drodze. Pokusa do tego, aby w trudnej sytuacji, na przykład w sytuacji zmiany, posłużyć się przekonaniem „jestem za słaby/a, aby to zrobić” jest wielka. Dlaczego? Po pierwsze, masz problem z głowy, ponieważ jesteś za słaby/a, więc nie dasz rady zrealizować swoich planów, a po drugie – naturalnie dbasz o swój rzekomy komfort, ponieważ nie narażasz się na ewentualne nieprzyjemności, które wiążą się ze zmianą.

To błędne koło, które powoduje, że jesteś nadal tu gdzie jesteś, narzekasz nadal na to, na co narzekasz, i korzystasz z tych samych przekonań. Niby to wygodne, niby nie, a sposób, w który chciał(a)byś żyć zawieszony jest w strefie marzeń.

Musisz mieć także świadomość tego, jak silny wpływ na Twoje emocje mają przekonania. Silny, ponieważ w dużej mierze je tworzą. W przypadku zaistnienia jakiejś sytuacji pojawia się interpretacja zdarzenia, która może opierać się na Twoim przekonaniu. Wypadła Ci z rąk szklanka? Interpretujesz to jako wynik swojej nieostrożności na kanwie przekonania, że jesteś niezdarą. Albo inne podejście: wypadła Ci z rąk szklanka i interpretujesz to jako zwykły wypadek na kanwie przekonania, że takie drobnostki się zdarzają i nie mają z Tobą nic wspólnego. Widzisz różnicę?

Generalizowanie ułatwia życie tylko do pewnego stopnia

Ludzie mają tendencję do generalizowania, ponieważ ułatwia to życie. Możemy wówczas korzystać z tego samego przekonania w wielu sytuacjach i nie musimy się zastanawiać czy może w tym konkretnym przypadku było inaczej. Warto jednak podjąć trud i przyzwyczajać się do wydawania obiektywnych ocen, skupiając się na faktach. To jedyna droga do tego, aby przestać korzystać automatycznie z tych samych rozwiązań i idąc dalej nie „dokarmiać” naszych ograniczających przekonań.

Jeżeli chcesz pracować z przekonaniami, musisz też wiedzieć jak funkcjonuje Twój umysł, który bardzo zmian nie lubi. Jeżeli do tej pory z Twoimi obecnymi przekonaniami udało Ci się przeżyć w jako takiej kondycji, to umysł postrzega to jako strategię wystarczającą. Dlatego w określonych sytuacjach automatycznie podsuwa Ci gotowe, stare i sprawdzone rozwiązania. Najzwyczajniej w świecie Twój umysł korzysta z zasady „Lepsze jest wrogiem dobrego”.

Pamiętaj, że celem Twojego umysłu jest przetrwać, a wszystko co jest ponad to, jest zbędną stratą energii. Dlatego powinnaś/eś włożyć w to świadomą pracę. Zatrzymywać się za każdym razem, gdy dane ograniczające przekonanie się pojawia. Krótko mówiąc wyrobić sobie nowy nawyk. Jeżeli zmiana przekonania będzie dla Ciebie sprawą równie ważną jak przetrwanie, Twój umysł zacznie funkcjonować w inny sposób. Może zabrzmi to niecodziennie, ale to kwestia treningu.

Umysł da się wyćwiczyć 

Jak każdy mięsień, umysł da się wyćwiczyć. Na pewno masz doświadczenia z siłowni. To ten sam rodzaj pracy. Chcąc zmiany swoich przekonań będziesz musiała po części sabotować swój umysł, pokazując, że masz nad nim kontrolę. Bo masz.

Być może brak świadomości sposobu funkcjonowania Twojego umysłu powoduje brak podejmowanej pracy z przekonaniami. Być może nie wiesz, że możesz je zmienić, być może wiesz, że są one automatyczne. Na początek wystarczy je zlokalizować, określić, zdać sobie sprawę z tego, co nam zabierają i co przez nie staje się niemożliwe.

W jakich sytuacjach się pojawiają? Jak musiałyby brzmieć, aby były pomocne? Czy faktycznie są prawdziwe?

Na głębszym poziomie analizy warto zadać sobie pytanie, jaką dzięki ograniczającym przekonaniom mamy korzyść. Pierwsza odpowiedź może brzmieć: „żadną, przecież jest ograniczająca”. Niemniej jednak korzyść jest zawsze. Posłużmy się przekonaniem już wykorzystanym w tym tekście: „Jestem niezdarą”. To przekonanie może chronić Cię przed podejmowaniem ryzykownych aktywności, tak, abyś nie zrobił/a sobie krzywdy i przetrwał/a. Ale czy o to w życiu chodzi? Ograniczać się do minimum i całą swoją energię zużywać na unikanie przeszkód? Dla Twojego umysłu odpowiedź brzmi „tak”, a dla Ciebie?

Nie bądź jego niewolnikiem. To Ty tu rozdajesz karty i skorzystaj mądrze z danych Ci możliwości.