Podsumowując każdy etap, rozdział, kawałek życia, którego długość wyznaczamy sami – albo wydaje nam się, że robi to za nas ktoś inny – wracamy do wydarzeń, które odcisnęły na nas piętno. Oczywiście piętno z czysto subiektywnego punktu widzenia, ponieważ to my sami dokonujemy wyboru, które wydarzenia bądź osoby były, są i będą dla nas ważne. Stąd też mowa o subiektywizmie. Jeśli chodzi o kwestie, które dotyczą nas samych, trudno mówić o obiektywizmie. Biorąc także pod uwagę nasze uwarunkowania genetyczne, społeczne i psychologiczne, ilość filtrów, które nakładamy i pryzmatów przez które patrzymy, nasuwa się pytanie: Czy w jakimkolwiek aspekcie naszego życia, ocen czy sądów jest szansa na obiektywizm? Chociaż poziom deklaracji na temat świadomości subiektywizmu własnych ocen jest dość wysoki, rzadko kiedy idziemy o krok dalej, czyli zastanawiamy się z czym to się dla nas wiąże i co to konkretnie dla nas oznacza.

Subiektywizm a obiektywizm

Subiektywizm wynika z faktu, iż każda myśl zaczyna się w Twojej głowie. Większość rzeczy, które traktujesz jako fakt,  jest kwestią Twojej interpretacji i z obiektywizmem ma niewiele wspólnego. Tak, jesteś autorem każdej swojej myśli i wszystkie Twoje myśli są… Twoje i tylko Twoje. Wszelkie reakcje są kwestią dokonanego przez Ciebie wyboru. Oczywiste, prawda? A jednak nad wyraz często używasz stwierdzeń typu: „Denerwuje mnie to, zasmuca mnie to”. Powiedz zatem  w jaki sposób? Zdenerwowanie i smutek pojawiają się na skutek Twojej interpretacji określonego zdarzenia. To właśnie Twoja ocena sytuacji generuje konkretne uczucia. O wiele prawdziwsze w tym wypadku będzie sformułowanie: „Zdenerwowałam/łem się, ponieważ moja interpretacja tego zachowania mnie zasmuca/denerwuje”. Nie odczujesz negatywnych uczuć, nie zostaniesz skrzywdzony/a , jeśli sam/a na to nie pozwolisz.

 

Nikt ani nic nie ma mocy powoływania do życia  w Tobie uczuć i decydowania o tym, na jaką reakcje się zdecydujesz. Wszystko co czujesz jest tylko i wyłącznie Twoją reakcją na to, co się wydarzyło. Jak się teraz czujesz, wiedząc jaką masz moc i ile od Ciebie zależy? Oczywiście chociaż posiadanie ogromnej mocy brzmi nieco bajkowo, to ważniejsze w tym przypadku jest posiadanie świadomości swojej sprawczości. Mowa tu o sprawczości, która nie ujawni się raczej w aspekcie behawioralnym, a o sprawczości w kreowaniu obrazu rzeczywistości, która Cię otacza i emocji, które za tym idą.

Kto ponosi odpowiedzialność?

Przenosząc na innych odpowiedzialność za swoje samopoczucie (bardziej świadomie lub mniej) tracisz kontrolę nad tym, co w danym momencie czujesz. Idąc dalej, pierwszą myślą jaka pojawia się w głowie jest usunięcie źródła nieprzyjemnych uczuć. Nic bardziej zgubnego. Gdyby w daną sytuację zaangażować zupełnie inną osobę, wysoce prawdopodobne jest to, że Twoja reakcja byłaby identyczna – to nie kwestia osoby, a Twojego wyboru reakcji. Taki sposób postępowania jest po pierwsze z pozoru łatwy, a po drugie nieefektywny. Często myślimy, że zmiana miejsca zamieszkania odseparuje nas od określonych osób, a co za tym idzie – uczuć. Ale zmieniając na przykład miejsce zamieszkania, to co nas trapi skrzętnie pakujemy do walizki i zabieramy ze sobą, ponieważ od siebie nie da się uciec. To samo dotyczy zmiany partnera, koleżanki czy szefa.

Warto więc zacząć pracę nad sobą.

Warto zacząć pracę nad tym, na co masz wpływ, a rzeczy, na które wpływu nie masz pozostawić samym sobie. Odzyskujemy wówczas kontrolę nad tym, co w życiu najistotniejsze – nad samym sobą. W przeciwnym razie postępując w ten sposób utwierdzisz się jedynie w przekonaniu, że ludzie i otoczenie Cię ograniczają i w naturalny sposób winę za własną sytuację przeniesiesz na czynniki zewnętrzne. Ale jeśli tak jest, to tylko dlatego, że na to pozwoliłaś.

Wiąże się to ściśle z Twoim poczuciem odpowiedzialności za działania, które podejmujesz. Ważny jest w tym momencie fakt uświadomienia sobie, że odpowiadasz sama za siebie, a sytuacja, w której się obecnie znajdujesz, jest skutkiem podejmowanych przez Ciebie decyzji. To nie palec Boży skierował Cię w miejsce, w którym jesteś. Wzięcie za siebie odpowiedzialności jest niezwykle trudne, ponieważ całą winę, którą przerzucałaś w życiu na innych trzeba teraz przerzucić na siebie i umieć rozgraniczyć kwestie, na które wpływ masz od tych, które są od Ciebie zupełnie niezależne.

Niezwykle często spotykane jest zjawisko skupiania się na wadach innych, wytykaniu niekompetencji , niekończące się dyskusje na temat ustroju politycznego, rozmyślaniu jak ktoś mógł postąpić w sposób w jaki postąpił… To właśnie te kwestie, na które wpływu nie masz.
Brutalnie mówiąc, marnujesz swój czas, a odbierając sobie prawo do autorefleksji – bo jak znaleźć na nią czas, kiedy jest tyle rzeczy do skomentowania – bardziej zbliżasz się do postawy prezentowanej przez zwierzęta niż ludzi, którzy w przeciwieństwie do zwierząt mają zdolność myślenia o tym, o czym myślą, czyli do samoświadomości. Zastanów się dlaczego tak chętnie oddajesz władzę nad sobą w obce ręce?